Podpalę dla ciebie miasto, gdy szepniesz mi do ucha i poprosisz bym pokazał ci światło.
Gdy raz się potkniesz możesz zakląć, jeśli ciągle się potykasz, to zacznij w końcu uważać...
zatrzymałam się między nami
między wzrokiem dotykiem słowem
dryfuję po zakamarkach wspomnień
w tym cichym rozrachunku
plączą się uczucia
tęcza wydziergana z naszych chwil
dręczy szarością
słońce przygasło
serce zasypia
przecieram oczy
uchylam drzwi
wychodzę
nie czekam na samotność
w tym cichym rozrachunku
plączą się uczucia
tęcza wydziergana z naszych chwil
dręczy szarością
słońce przygasło
serce zasypia
przecieram oczy
uchylam drzwi
wychodzę
nie czekam na samotność
słońce przygasło
serce zasypia
przecieram oczy
uchylam drzwi
wychodzę
nie czekam na samotność
przecieram oczy
uchylam drzwi
wychodzę
nie czekam na samotność
W moim sercu rośnie kwiat
Chciałabym o niego zadbać
Tylko nie wiem jak?
Czy to róża? Bez? Lawenda, orchidea?
A może zwykły nieproszony chwast?
Jej oczy jak dwa nieoszlifowane diamenty proszą aby zrobić z nich diamenty
Kiedy smutek mi dokucza,
"Dziadek z Babcią" zaraz rusza.
i gdy sączę te wersety,
uśmiech zaraz mam z podniety.
Znów gdy duma mnie rozpiera,
biorę swego przyjaciela.
Ta "Laleczka z porcelany"
Jest lekarstwem na me rany.
A gdy zwątpię w swe istnienie.
"Anioł" daje mi zbawienie.
I jak trawki gdzieś na łące,
tych przykładów jest tysiące.
Każdy w życiu ma dylemat,
żeby znaleźć sobie temat.
I chcąc nie chcąc swym wyborem.
Pozostałaś mym mentorem.
Znów gdy duma mnie rozpiera,
biorę swego przyjaciela.
Ta "Laleczka z porcelany"
Jest lekarstwem na me rany.
A gdy zwątpię w swe istnienie.
"Anioł" daje mi zbawienie.
I jak trawki gdzieś na łące,
tych przykładów jest tysiące.
Każdy w życiu ma dylemat,
żeby znaleźć sobie temat.
I chcąc nie chcąc swym wyborem.
Pozostałaś mym mentorem.
A gdy zwątpię w swe istnienie.
"Anioł" daje mi zbawienie.
I jak trawki gdzieś na łące,
tych przykładów jest tysiące.
Każdy w życiu ma dylemat,
żeby znaleźć sobie temat.
I chcąc nie chcąc swym wyborem.
Pozostałaś mym mentorem.
Każdy w życiu ma dylemat,
żeby znaleźć sobie temat.
I chcąc nie chcąc swym wyborem.
Pozostałaś mym mentorem.
Mleczyka żółciutkiego malutkiego
Przejechałem kosiarką go
Zabrałem mu życie
Maszyny warkot zagłuszył
Jego ostatni śmiertelny krzyk
Przeprosiłem go, za to, że
W dorosłość nie wejdzie
W białego dmuchawca
Nie zamieni siebie
Na skrzydłach wiatru
Nie zwiedzi ogrodowego
Całego tego jego światu
Przeprosiłem ze spuszczoną
Smutną głową swą
A potem chwyciłem motykę.
Na początku zadziwiał ją fakt- jak ktoś taki jak On mógł zwrócić na nią uwagę. Dziś nie może się nadziwić, jak Ona mogła swoją skierować w jego stronę;
Może jest taka granica, gdzie to wszystko naprawdę zaczyna człowieka przerastać? Bo przecież ileż można znosić ludzi, którzy rujnując swoje życie, rujnują też Twoje?
Moja prawda nie zawsze jest słuszna, ale zawsze sprawiedliwa.
Chase oparł się o ścianę. Miał zamiar przeanalizować całą sytuację, której przed chwilą był świadkiem.Jego własny brat, który jako jedyny interesował się jego życiem, odebrał mu dziewczynę. Na wspomnienie Luce i Michael'a zrobiło mu się niedobrze. Gdyby postał tam jeszcze dłużej mógłby się rozpłakać, a tego za wszelką cenę starał się uniknąć. Wyszedł z pokoju brata jak najszybciej się dało, nie czekając na jakiekolwiek tłumaczenia ze strony Luce. Zanim zatrzasnął za sobą drzwi dostrzegł na jej twarzy grymas bólu. Nic nie powiedziała, tylko patrzyła zbolałym wzrokiem, gdy ten starał się zrozumieć jej postępowanie. To ją obwiniał najbardziej. Brata również, ale zanim zaczął spotykać się z Luce, doszły do niego okropne plotki na jej temat, w które nie chciał wierzyć. Dla niego Luce była idealna. Miłość do tej dziewczyny przysłoniła mu całą prawdę, którą tak skrzętnie starał się odrzucić. Teraz zrozumiał swój błąd, chociaż było już za późno.
Wziął głęboki wdech i skierował się do drzwi. Nie mógł całego dnia przesiedzieć w swoim pokoju i się ukrywać. Takie zachowanie zupełnie do niego nie pasowało.
60 minut trwało jak 60 sekund bo każda chwila z Tobą mija tak szybko a każdy dzień bez Ciebie tak długo...
Latamy zbyt blisko słońca, by nie padał deszcz.
Świat jest piękny, ale ludzie zrobili z niego piekło.
słowa zamarłe w pół
na krawędzi
między nimi przepaść
a jednak ...
ktoś krzyknął
"to mój intymny świat !"
weźcie kamery
pogaście światła jupiterów
niech ożyją westchnienia
a słowa dokończą myśl
zasypując rów
sterowanej nienawiści
krocząc doliną upiorów
zjaw majaczących
szuka świata
bez czujnego oka monitoringu
czystości bytu
wśród kamiennych posągów
wykrzyczeć wolność
i poczuć
nim śmierć przyjdzie nieomylna
przerywając słowo w pół ...
słowa zamarłe w pół
na krawędzi
między nimi przepaść
a jednak ...
ktoś krzyknął
"to mój intymny świat !"
weźcie kamery
pogaście światła jupiterów
niech ożyją westchnienia
a słowa dokończą myśl
zasypując rów
sterowanej nienawiści
krocząc doliną upiorów
zjaw majaczących
szuka świata
bez czujnego oka monitoringu
czystości bytu
wśród kamiennych posągów
wykrzyczeć wolność
i poczuć
nim śmierć przyjdzie nieomylna
przerywając słowo w pół ...
ktoś krzyknął
"to mój intymny świat !"
weźcie kamery
pogaście światła jupiterów
niech ożyją westchnienia
a słowa dokończą myśl
zasypując rów
sterowanej nienawiści
krocząc doliną upiorów
zjaw majaczących
szuka świata
bez czujnego oka monitoringu
czystości bytu
wśród kamiennych posągów
wykrzyczeć wolność
i poczuć
nim śmierć przyjdzie nieomylna
przerywając słowo w pół ...
krocząc doliną upiorów
zjaw majaczących
szuka świata
bez czujnego oka monitoringu
czystości bytu
wśród kamiennych posągów
wykrzyczeć wolność
i poczuć
nim śmierć przyjdzie nieomylna
przerywając słowo w pół ...
wykrzyczeć wolność
i poczuć
nim śmierć przyjdzie nieomylna
przerywając słowo w pół ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz