sobota, 8 czerwca 2013

Cytaty.

Pod­pa­lę dla ciebie mias­to, gdy szep­niesz mi do ucha i pop­ro­sisz bym po­kazał ci światło.

Codzien­nie pat­rz na świat, jak­byś oglądał go po raz pierwszy. 
Gdy raz się pot­kniesz możesz zakląć, jeśli ciągle się po­tykasz, to zacznij w końcu uważać... 
zat­rzy­małam się między nami
między wzro­kiem do­ty­kiem słowem
dry­fuję po za­ka­mar­kach wspomnień
w tym cichym roz­rachun­ku 
plączą się uczucia
tęcza wydzier­ga­na z naszych chwil
dręczy szarością

słońce przygasło
ser­ce zasypia

prze­cieram oczy
uchy­lam drzwi 
wychodzę 
nie cze­kam na samotność 

w tym cichym roz­rachun­ku 
plączą się uczucia
tęcza wydzier­ga­na z naszych chwil
dręczy szarością
słońce przygasło
ser­ce zasypia

prze­cieram oczy
uchy­lam drzwi 
wychodzę 
nie cze­kam na samotność 

słońce przygasło
ser­ce zasypia
prze­cieram oczy
uchy­lam drzwi 
wychodzę 
nie cze­kam na samotność 

prze­cieram oczy
uchy­lam drzwi 
wychodzę 
nie cze­kam na samotność 
W moim ser­cu rośnie kwiat
Chciałabym o niego zadbać
Tyl­ko nie wiem jak?
Czy to róża? Bez? La­wen­da, orchidea?
A może zwykły niep­roszo­ny chwast? 
Jej oczy jak dwa nieo­szli­fowa­ne diamen­ty proszą aby zro­bić z nich diamenty 
Kiedy smu­tek mi dokucza,
"Dziadek z Bab­cią" za­raz rusza.
i gdy sączę te wersety,
uśmiech za­raz mam z podniety.
Znów gdy du­ma mnie rozpiera,
biorę swe­go przyjaciela.
Ta "La­leczka z porcelany"
Jest le­kar­stwem na me rany.

A gdy zwątpię w swe istnienie.
"Anioł" da­je mi zbawienie.
I jak traw­ki gdzieś na łące,
tych przykładów jest tysiące.

Każdy w życiu ma dylemat,
żeby zna­leźć so­bie temat.
I chcąc nie chcąc swym wy­borem. 
Po­zos­tałaś mym mentorem. 

Znów gdy du­ma mnie rozpiera,
biorę swe­go przyjaciela.
Ta "La­leczka z porcelany"
Jest le­kar­stwem na me rany.
A gdy zwątpię w swe istnienie.
"Anioł" da­je mi zbawienie.
I jak traw­ki gdzieś na łące,
tych przykładów jest tysiące.

Każdy w życiu ma dylemat,
żeby zna­leźć so­bie temat.
I chcąc nie chcąc swym wy­borem. 
Po­zos­tałaś mym mentorem. 

A gdy zwątpię w swe istnienie.
"Anioł" da­je mi zbawienie.
I jak traw­ki gdzieś na łące,
tych przykładów jest tysiące.
Każdy w życiu ma dylemat,
żeby zna­leźć so­bie temat.
I chcąc nie chcąc swym wy­borem. 
Po­zos­tałaś mym mentorem. 

Każdy w życiu ma dylemat,
żeby zna­leźć so­bie temat.
I chcąc nie chcąc swym wy­borem. 
Po­zos­tałaś mym mentorem. 
Mleczy­ka żółciut­kiego malutkiego
Prze­jechałem ko­siarką go
Zab­rałem mu życie
Maszy­ny war­kot zagłuszył
Je­go os­tatni śmier­telny krzyk
Przep­ro­siłem go, za to, że
W do­rosłość nie wejdzie
W białego dmuchawca
Nie za­mieni siebie
Na skrzydłach wiatru
Nie zwie­dzi ogrodowego
Całego te­go je­go światu
Przep­ro­siłem ze spuszczoną
Smutną głową swą
A po­tem chwy­ciłem mo­tykę. 
Na początku zadzi­wiał ją fakt- jak ktoś ta­ki jak On mógł zwrócić na nią uwagę. Dziś nie może się nadzi­wić, jak Ona mogła swoją skiero­wać w je­go stronę; 
Może jest ta­ka gra­nica, gdzie to wszys­tko nap­rawdę zaczy­na człowieka prze­ras­tać? Bo prze­cież ileż można zno­sić ludzi, którzy ruj­nując swo­je życie, ruj­nują też Twoje? 
Mo­ja praw­da nie zaw­sze jest słuszna, ale zaw­sze sprawiedliwa.
Cha­se oparł się o ścianę. Miał za­miar przeana­lizo­wać całą sy­tuację, której przed chwilą był świad­kiem.
Je­go włas­ny brat, który ja­ko je­dyny in­te­reso­wał się je­go życiem, odeb­rał mu dziew­czynę. Na wspom­nienie Lu­ce i Michael'a zro­biło mu się niedob­rze. Gdy­by pos­tał tam jeszcze dłużej mógłby się rozpłakać, a te­go za wszelką cenę sta­rał się uniknąć. Wyszedł z po­koju bra­ta jak naj­szyb­ciej się dało, nie cze­kając na ja­kiekol­wiek tłumacze­nia ze stro­ny Lu­ce. Za­nim zat­rzasnął za sobą drzwi dos­trzegł na jej twarzy gry­mas bólu. Nic nie po­wie­działa, tyl­ko pat­rzyła zbo­lałym wzro­kiem, gdy ten sta­rał się zro­zumieć jej postępo­wanie. To ją ob­wi­niał naj­bar­dziej. Bra­ta również, ale za­nim zaczął spo­tykać się z Lu­ce, doszły do niego ok­ropne plot­ki na jej te­mat, w które nie chciał wie­rzyć. Dla niego Lu­ce była ideal­na. Miłość do tej dziew­czy­ny przysłoniła mu całą prawdę, którą tak skrzętnie sta­rał się od­rzu­cić. Te­raz zro­zumiał swój błąd, cho­ciaż było już za późno. 
Wziął głębo­ki wdech i skiero­wał się do drzwi. Nie mógł całego dnia prze­sie­dzieć w swoim po­koju i się uk­ry­wać. Ta­kie zacho­wanie zu­pełnie do niego nie pa­sowało.
60 mi­nut trwało jak 60 se­kund bo każda chwi­la z Tobą mi­ja tak szyb­ko a każdy dzień bez Ciebie tak długo... 
La­tamy zbyt blis­ko słońca, by nie pa­dał deszcz. 
Świat jest piękny, ale ludzie zro­bili z niego piekło. 
słowa za­marłe w pół
na krawędzi
między ni­mi przepaść
a jed­nak ...

ktoś krzyknął
"to mój in­tymny świat !"
weźcie kamery
po­gaście światła jupiterów
niech ożyją westchnienia
a słowa do­kończą myśl
za­sypując rów
ste­rowa­nej nienawiści

krocząc do­liną upiorów
zjaw majaczących
szu­ka świata
bez czuj­ne­go oka monitoringu
czys­tości bytu
wśród ka­mien­nych posągów

wyk­rzyczeć wolność
i poczuć
nim śmierć przyj­dzie nieomylna
prze­rywając słowo w pół ... 

słowa za­marłe w pół
na krawędzi
między ni­mi przepaść
a jed­nak ...
ktoś krzyknął
"to mój in­tymny świat !"
weźcie kamery
po­gaście światła jupiterów
niech ożyją westchnienia
a słowa do­kończą myśl
za­sypując rów
ste­rowa­nej nienawiści

krocząc do­liną upiorów
zjaw majaczących
szu­ka świata
bez czuj­ne­go oka monitoringu
czys­tości bytu
wśród ka­mien­nych posągów

wyk­rzyczeć wolność
i poczuć
nim śmierć przyj­dzie nieomylna
prze­rywając słowo w pół ... 

ktoś krzyknął
"to mój in­tymny świat !"
weźcie kamery
po­gaście światła jupiterów
niech ożyją westchnienia
a słowa do­kończą myśl
za­sypując rów
ste­rowa­nej nienawiści
krocząc do­liną upiorów
zjaw majaczących
szu­ka świata
bez czuj­ne­go oka monitoringu
czys­tości bytu
wśród ka­mien­nych posągów

wyk­rzyczeć wolność
i poczuć
nim śmierć przyj­dzie nieomylna
prze­rywając słowo w pół ... 

krocząc do­liną upiorów
zjaw majaczących
szu­ka świata
bez czuj­ne­go oka monitoringu
czys­tości bytu
wśród ka­mien­nych posągów
wyk­rzyczeć wolność
i poczuć
nim śmierć przyj­dzie nieomylna
prze­rywając słowo w pół ... 

wyk­rzyczeć wolność
i poczuć
nim śmierć przyj­dzie nieomylna
prze­rywając słowo w pół ... 
















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz